Kategorie: Wszystkie | jedność
RSS
czwartek, 20 maja 2010
12.06 Dbanie o zmianę to podstawa dobrego i bezpiecznego życia

Po dniu radości nastąpił dzień zadziwienia. Rzeka nad którą  jan mieszkał  zaczęła szybko wzbierać wodą. Wszyscy mieszkańcy domów przyglądali się temu jak rósł poziom wody. Służby pilnowały tego co miały za zadanie dopilnować.

-Jan chodził tam i z powrotem po mieszkaniu na ostatnim piętrze budynku. Spoglądał na rzekę i myślał.

Gdy brak zmian w życiu to wtedy żywioły biorą górę. Dobrze jest dbać o zmiany. Dba się o te zmiany tak prosto. Trzeba każdego dnia pytać się, Swoje "Ja", siebie co trzeba zmienić w życiu i to zrobić. Żywioł zaczyna działać w życiu gdy brak jest w życiu tej osoby zmian.
No dobrze  powiem o tym głośno. Czy dam radę? Napiszę o tym ........ A gdy napiszę to podam też receptę. To zadawanie pytań każdego dnia. Jaką zmianę mam dokonać w życiu? Co zrobię by ją dokonać? W głowie szumiały Mu myśli. Ręka machinalnie sięgnęła do kalwiatury komputera. Zaczął pisać i prosić o przesłanie tej informacji innym. Czas płynął a On pisał i pisał.

Późno się zrobiło i poszedł spać. W nocy buszowały w Jego zasobie leksykalnym wszystkie Słowa. Coś mówiły. Coś przeliczały. Po czym głośno powiedziały: Bez potrzeby jest by się martwił o powódź. Dokonuje każdego dnia wszystkich potrzebnych zmian. Żywioły Go omijają. Od dawna tak jest.

Rano wstał  wypoczęty. Spojrzał za okno i zobaczył, że wody w rzece było o wiele mniej w miejscu w którym mieszkał.

Co przez to trzeba zrozumieć? - po chwili głośno zapytał.

-Dbanie o zmianę to podstwa dobrego i bezpiecznego życia - odpowiedział.

 

piątek, 19 marca 2010
12.05 Razem jest raźniej. We dwoje jest dobrze


Piękny dziś dzień - powiedział Jan do Hani następnego dnia po dniu gdy się Jej oświadczył.
Każdy dzień jest piękny gdy na niego tak patrzymy - odpowiedziała ciepło dotykając wisiorek na szyi, który od Niego wczoraj dostała.
-To prawda ale ile trzeba samozaparcia by tak było.....ile trzeba wolnej woli by tak było - powiedział.
-Wszystko jest piękne - powiedziała.
-Wszystko jest cudowne gdy przy Mnie i ze Mną jesteś - powiedział patrząc Jej prosto w oczy.
-Hm....."Ja" też tak to czuję - odpowiedziała.

-Co przez to trzeba zrozumieć? - zapytał Jan.
-Razem jest raźniej. We dwoje jest dobrze - odpowiedział.

środa, 17 marca 2010
12.04 Dobrze jak oświadczyny są szczególnym dniem

Poniedziałek....też jest wspaniałym dniem - powiedział Jan patrząc na Hanię tańczącą przed Nim w Jego pokoju.

-Wszystkie dni są piękne jeśli się do nich tak podchodzi - odpowiedziała zatrzymując się na chwilę.

-Dzisiaj rano wstałen bardzo późno. Śnilo Mi się coś ale nie mogłem tego sobie przypomnieć. Teraz właśnie Mi się to przypomniało. Śnił Mi się ogień a właściwie ognisko. Takie było piękne az trudno Mi było od Niego odejść. Stałem jak zaczarowany i dokładałem do niego gałęzie w lesie. Naraz zrobił się dzień. Ognisko dostało zupełnie innego wymiaru. Zobaczyłem ognisko w dzień. Wtedy doceniłem noc i dzień. Każdy z nich dawał inne oblicze tego co się działo. Tak samo  jest w życiu. Czasami ma prawo być ciemno w życiu i nie wiadomo jak trzeba iść a czasami jest jasno - powiedział Jan.

-Jakieś mocno filozoficzne masz teksty dzisiaj. Czy coś się stało? -zapytała Hania.

-Haneczko! Czy zechcesz zostać Moją Żoną na całe..... Moje, Nasze wspólne życie? - zapytał Jan wyciągając z kieszeni spodni pudełeczko.

Łał...ale Mnie zaskoczyłeś. Dlaczego akurat dzisiaj się oświadczasz? -zapytała.

-Ten dzień jest szczególny. Zrozumiałem funkcjonowanie  ciemności i jasności. To Mi się nałożyło na Nasze życie.....a ponieważ chcę to życie spędzić z Tobą...... powiedział zawieszając Swój głos.

-To dlatego wybrałeś ten dzień. To miłe jest  podwójnie. Doceniłeś Mnie jako Osobę w Twoim życiu z którą chcesz wspónie być i żyć oraz powiedziałeś Mi tym samym, że wiesz jakie chwile mają prawo Nas czekać. Równocześnie wiesz jak z Nimi dawać radę -  powiedziała Hania.

-Tak. To Prawda. Jak zwykle rozumiesz Mnie w mig - powiedział Jan.

-Na tym polega miłość. Przyjmuje Twoje oświadczyny. Mówię "TAK". Dziekuję. Jest Mi ogromnie miło. Kocham Cię - powiedziała Hania.

-Jan wręczył Hani pudełko a Ona otworzyła go   i wyjęła złote słoneczko zawieszone na złotym łańcuszku.

Piękne. Pasuje do Mnie. Przypomina o życiodajnym słońcu. Przypomina o miłości, która okrasza życie. Mówi o Twojej miłości do Mnie.  Jeszcze raz dziękuję    - powiedziała po chwili.

-Bardzo proszę. "Ja" dziękuję za to, że jesteś i, że Mnie chcesz - powiedział Jan podchodząc do Niej bliżej i przytulając Ją do Swojego serca.

-Chwilę tak trwali w bezruchu. Po chwili spojrzeli na się głębiej i już wiedzieli, że będą razem całe życie.

-Co przez to trzeba zrozumieć? - zapytała Hania.

-Dobrze jak oświadczyny są  szczególnym dniem - powiedział Jan.

 

wtorek, 16 marca 2010
12.03 Gdy wszystkie zasoby leksykalne się oczyszcza ze zła to się żyje w Niebie na Ziemi

Dobrze jest być w domu razem z Dziećmi. Cudowny dzisiaj jest dzień. Pełen przepychu zmian. W Mojej pracy się dużo zmieniło i w Twojej też. Dobrze, że dzisiaj jest Niedziela. Odpoczniemy za cały tydzień  - powiedziała Joanna.

-Zgoda. A jak? - zapytał.

-Przygotowałem się do pracy  i już wiem co będę robił  w następnym tygodniu więc możemy gdzieś razem pójść - dodał.

-"Ja" też mam porządek w głowie na cały tydzień. To może zapytamy Dzieci gdzie by chciały pójść? - powiedziała.

-Zgoda - powiedział.

-Po chwili Joanna wróciła uśmiechnięta od ucha do ucha. One wszystkie chcą iśc do  Wesołego Miasteczka - powiedziała.

-Ciepło już się zrobiło. Wiosna. Zgoda. Szykujmy się - powiedział.

-W kilkanscie minut wszyscy byli gotowi a mała Kasia tupała nóżkami z zadowolenia, że pójdą do Wesołego Miasteczka.

-W godzinę później Kasia już kręciła się na karuzeli ze zwierzątkami a Filipek wsiadał do Koła Młyńskiego.

-Tego dnia mnóstwo Rodziców wyległo ze Swoimi pociechami. Gwar przewodził w Wesołym Miasteczku.

Jan spojrzał w góre i zobaczył balon, który unosił się wysoko. Przeczytał na nim dobrze widoczny napis: Przodem do Nieba. Po czym pokazał go Ojcu pytając: Co to znaczy?

-Ojciec spojrzał do góry i uśmiechnął się. Pewnie komuś jest już bardzo dobrze i oznajmia to światu, ludziom, Bogu - powiedzial zagadkowo.

-Wieczorem gdy Dzieci juz poszły spać. Antoni podzielił się tym co pokazał Mu Jan.

-Joanna spojrzała na Niego zdziwiona i zamyśliła się. Po czym po chwili powiedziała: Dla Mnie to znaczy, że żyjemy już w Niebie - powiedziała.

-Co o tym świadczy?-zapytał.

-Dobro, miłość które Nam we wszystkim przewodzą - powiedziała.

-Co przez to trzeba zrozumieć?  - zapytał.

-Gdy wszystkie zasoby leksykalne się oczyszczą ze zła to się żyje w Niebie na Ziemi - powiedziała Joanna.

 

poniedziałek, 15 marca 2010
12.02 Wszystko wraca do porządku jak jest do końca uporządkowane i na to przychodzi czas

 

W dwa tygodnie później.

Rozmawailiśmy w firmie o tym wszystkim co ostatnio zaszło. Przeprosiłem za niedopatrzenie. Mój Zastępca też to zrobił. Pytaliśmy później co ludzie na to. Okazało sie, że to Im dodało skrzydeł. Postanowili i Oni tak prawo działać oraz więcej być uważnymi na to co trzeba by pomagać wszystkim w byciu dobrymi obywatelami. Oczywiście jestem świadomy, że jak się czegoś ma prawo nie znać to najpierw to się poznaje w złu. Od zła do dobra ale już widać i się dzieją, zadziały  wielkie przemiany. Wszystkim tyle ile trzeba na ten czas w zakresie potrzeb  - powiedział.

-Jakie to szczęście, że wszystko jest już dobrze. Naprawiło się - powiedziała Joanna.

-Co przez to trzeba zrozumieć? - zapytał Antoni.

-Wszystko wraca do porządku jak jest do końca uporządkowane i na to przychodzi czas - powiedziała.

 

niedziela, 14 marca 2010
12.01 Gdy wszystko zostaje wyjaśnione do końca to się okazuje, że to służyło dobru

Myślałam o tym co mówiłeś prawie pół nocy. Nie mogłam spać. Istnieje jeszcze tzw: Czas graniczny jeśli chodzi o zmiany - powiedziała rano przy śniadaniu Joanna.

-Tak rozumiem. Chcesz Mnie chronić ale nieszczęście się już zdarzylo. Czas graniczny obowiązuje gdy jeszcze jest przed takim faktem. Mogę przeprosić i  przeproszę oraz obiecam poprawę i się zmienię. Poproszę o współpracę by wszyscy ktokolwiek to coś zobaczy co ma prawo grozić nieszczęściu  meldował o tym. A jak jest za to odpowiedzialny to by to zmieniał jak to do Niego dociera lub by przemyślał i zastanowił się nad tym jak ktoś Mu o tym mówi - powiedział.

-Może to było dla Niego szczęście? - powiedziała.

-Przestań. Wiesz, że miał operację. Czy Ty myślisz, że to dla Niego było szczęście?-zapytał.

-Po chwili zadzwonił telefon.Antoni podszedł do aparatu telefonicznego i chwilę rozmawiał. Odłożył słuchawkę telefoniczną i powiedział: Dzwonił Mój Zastępca. Powiedział:"Doszło do Mnie, że za bardzo pozwalam na to by się Mną wyręczano. Zmienię się. To jest to dobro w tym złu, które dostrzegłem i się w tym zmienię. Ponadto doszło do Mnie, że żle robiłem. Przepraszam bo naraziłem Cię na zło w wizerunku firmy" - powiedział.

-Proszę. Dziękuję, że tak to mówisz  - powiedziałem.

-No widzisz. Zło też służy dobru i teraz to może się zmienić. Zmieni się. Powiedział to. Trzeba Mu w tym pomóc i za jakiś czas zapytać czy to zrobił i przestrzega zmiany - powiedziała Joanna.

-Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Wraca do zdrowia. "Ja" też Go przeprosiłem za niedopilnowanie. Przeprosimy razem też wszystkich za to co się stało. Damy dobry przykład na przyszłość jak to trzeba zrobić i robić - powiedział Antoni.

-Co przez to trzeba zrozumieć? - zapytała.

-Gdy wszystko zostaje wyjaśnione do końca to się okazuje, że to służyło dobru - powiedział Antoni.

 

12.0 Jeśli przeskrobiesz to pytaj o karę tych kogo to dotyczyło

Właściwie to by Mnie teraz trzeba by było zwolnić z zajmowanego stanowiska. Dałem "klapę"- powiedział patrząc w dal.

-Ty jesteś nadodpowiedzialny. Chcesz za wszystko odpowiadać. Ci ludzie też mają Swój rozum - powiedziała.

-To prawda ale skoro tak robili to trzeba było Im zwrócić uwagę i rozliczyć ze zmian. "Ja" za wszystko odpowiadam - powiedział.

-Zaległa powtórnie cisza. Joanna zaczęła coś robić przy biblioteczce nie odzywając się.

-Właściwie to by trzeba dokonać ponownych wyborów szefa. Jesli pracownicy by Mi to wybaczyli to jest sens pozostawać w firmie. Mimo,że to My  załozyłylismy ją razem z Bratem- powiedział.

-No coś Ty chcesz sie poddać osądowi  pracowników? -zapytała.

-To jest uczciwe - powiedział. Wtedy też pewnie bym zapamiętał na całe życie to zdarzenie bez względu na werdykt wspolpracowników i pracowników oraz bym dał dobry przykład- powiedział.

-Czy potrzebujesz aż tak mocnych wrażeń by to zapamiętać, że masz przestrzegać zadawania tego pytania i dokonywania zmian na czas? - zapytała.

-Oczywiście. To Moje zaniedbanie - powiedział odpowiedzialnie za całą firmę.

-Zrób jak uważasz. Może to  jest  dobre to co mówisz? - powiedziała Joanna.

 

-Co przez to trzeba zrozumieć?-zapytał Antoni.

-Jeśli przeskrobiesz to pytaj o karę tych kogo to dotyczyło? - powiedział Antoni.

11.09 Zadanie właściwych pytań przed czasem i dokonanie zmian ma prawo chronić szczęście

Dochodziło do Mnie, że Zastępca od czasu do czasu pomagał wymieniać żarówki w holu. Siedział wtedy na krześle blisko schodów a Osoba stała na poręczy krzesła i wymieniała żarówki. Dlaczego wtedy nie zareagowałem jak to do Mnie dochodziło. Uznałem to za mało ważne, że to może incydent. Zapominając, że incydent może potwierdzać regułę. Właściwie to odpuszałem to. Uznałem za mało ważne by się tym zając. Trzeba było aż nieszcześcia bym się tym w końcu zajął. Człowiek to jednak jest głupi i ślepy na ostrzeżenia- powiedział po chwili odkładajc komórkę na stół.

-Dużo masz zajęć. Trudno nad wszystkim jest pewnie zapanować- usprawiedliwiała Go Joanna.

-Przestań to Moje zaniedbanie - powiedział dobitnie i głośno.

-Chwilę trwało milczenie. Patrzyli na się i widac było, że każde z Nich o czymś myśli.

-No dobrze. Od dzisiaj pytam  każdego dnia w pracy nad sobą o możliwośc ewentualnych zaniedbań tak by to zmienić przed czasem - powiedział.

-Co przez to trzeba zrozumieć? - zapytała Joanna.

-Zadanie właściwych pytań przed czasem i dokonanie zmian ma prawo chronić szczęście- powiedział Antoni.

11.08 Zmiany się dzieją o czasie

Ty mówisz o tym co się u Cię w pracy dzieje. To i "Ja" Ci opowiem. Rano Mój zastępca  podobno spadł z krzesła na schody. Nie powiedziano Mi o tym. Co On tam robił? Ukryto to. "Wylądował" w szpitalu... bo tak niefortunnie upadłł. "Ja" w tym samym czasie byłem na ważnym spotkaniu z klientem. Wyszedłem ze spotkania i też Mi nikt o tym nie powiedział. Dopiero pod koniec dnia. Czułem się okropnie. To też Mój Przyjaciel. Pojechałem prosto do szpitala po pracy. Leżał na sali operacyjnej. Rozmawiałem z ludźmi o tym dlaczego Mi tego nie powiedzieli. Odpowiedzi były różne. Najczęściej taka, że Mnie chroniono od zdenerwowania się. To absurd gdybym o tym wiedział wcześnie, nie umówiłbym Go na spotkanie jutro rano z kolejnym Klientem. To jest Mój przyjaciel. Czasami ma prawo coś zakrawać na absurd- powiedział.

-Właściwie to trzeba by Szef wszystko wiedział co się dzieje w firmie. Inaczej to On ponosi konsekewncje tego czego nie wie- powiedziała Joanna.

-Poniosłem konsekwencje. Jak zadzwoniłem do Niego wieczorem to Mi powiedział:" Czekałem na Cię najbardziej zanim Mnie zabrano na operację. Dlaczego nie było Cię przy Mnie? O wiele lepiej bym ją zniósł wiedząc, że przy Mnie jesteś. A tak rózne głupie myśli przychodziły Mi do głowy. Potrzebowałem Cię."

Szef o tym co jest ważne i Istotne w firmie ma prawo wiedzieć jako pierwszy. Takie zalecenie dałem Swojej Sekretarce po tym całym zdarzeniu. Następnym razem już będzie mam nadzieję zupełnie inaczej. Oby!   - powiedział.

-Co przez to trzeba zrozumieć? -zapytała.

-Zmiany się dzieją o czasie - powiedział Antoni podnosząc komórkę do ucha w momencie gdy kończył wypowiadane zdanie.

 

 

sobota, 13 marca 2010
11.07 Wszystko jest dobre co się dobrze kończy

Pracowaliśmy dzisiaj nad strategią działania Urzędu Talentów. Okazało się, że dwa zespoły  doszły inną drogą do tego samego celu - powiedziała Joanna.

-To dobrze o Was świadczy. Wszyscy zmierzają do tego samego celu. Pamiętam jak kiedyś zaproponowano Mi pracę u jednego z klientów  i odmówiłem. Potem się okazało, że robiłem i zrobiłem to samo ale inaczej dla innego klienta - powiedział Antoni wpatrując się w ekran telewizora w Ich pokoju kominkowym.

-Wszystko się dobrze kończy ale, który sposób jest lepszy?  -zapytała Joanna.

-Ten, który wybierzecie - powiedział Antoni.

-Co przez to trzeba zrozumieć? - zapytała Joanna.

-Wszystko jest dobre co się dobrze kończy - powiedział Antoni.

 

22:24, swiadekjednosci
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12